Mój świat i moje zabawki

...być zagadką, której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas...

Moje zdjęcie
Nazwa:
Lokalizacja: Poland

sobota, maj 05, 2007

oh yeah babe! :P

jednak szanowna komisja chciała, by anna s. zdała maturę... tematy pisemne były spoko:)

i tak oto, drogie dzieci możecie pocałować misia w polonistyczną, maturalną...

a ja wracam do matmy. następne starcie- 14 maja.

2 Comments:

Blogger Mateusz Papiernik said...

Mateusz P. podejrzany o napisanie wczoraj egzaminu maturalnego z jezyka poskiego uzywajac piora z czarnym dlugopisem zaprzeczyl, jakoby tematy byly spoko. Zaaprobowal jednak czesc notki, w ktorej Anna S. mowi o zdaniu powyzszego egzaminu. Twierdzi, ze z tym nie powinno byc problemu.

Podejrzany wraca do lozka chorowac. ;>

11:21 AM  
Anonymous Anonimowy said...

Hmmm...
Hmmmmmm...
Hmmmmmmmmm...

Eeeeekhm...
Eeeeeer, no więc, ten tego...

Cóż, trochę się zgodzę z Anką, a trochę z Mateuszem. Że zdam - raczej nie ma wątpliwości. A co do tematów: mogły być gorsze, fakt. Miałem sporo szczęścia, bo akurat "Przedwiośnie" i "Granica" należały do grona czterech (!) lektur, które raczyłem powtórzyć. Problem w tym, że w moich opracowaniach te wspaniałe (ekhm) powieści raczej nie podejmowały tematyki matki i jej relacji z dzieckiem, więc nie mogłem wykorzystać w wypracowaniu ciekawych wniosków (co z tego, że przygotowanych przez kogoś innego) i wielu mądrych słówek (serwilizm, arywista, narracja auktorialna/personalna etc.). Gdy po egzaminie spojrzałem do klucza odpowiedzi, po prostu się załamałem - pisałem moje wypracowanie według zupełnie innej koncepcji i doszedłem do, delikatnie mówiąc, nieco odmiennych wniosków od tych, które proponuje (aż narzuca się słowo "narzuca") CKE.

O takich drobnostkach jak brak czasu i papieru nawet nie wspominam.

Zupełnie inną kwestią jest test z czytania ze zrozumieniem. Nie wiem, co za ***** go układał(a), ale na pewno nie był to ktoś szczególnie mający na sercu dobro maturzystów. Wielu (a tak naprawdę - wszyscy), których zapytałem, co sądzą o teście, zgadzało się ze mną, że był niezrozumiały, zagmatwany, dziwny i wybitnie nieciekawy (wręcz upierdliwy). I nie mówię tu o samym tekście prof. Skargi, bo ten akurat był bardzo interesujący i klarowny, ale o pytaniach go dotyczących. I te "firmowe" odpowiedzi... Wzięli je chyba z kosmosu, innej możliwości nie widzę...

Ale się rozwiodłem. Jeszcze chwila, a osiągnę 250 słów i będziecie oceniać mój język i styl... Dlatego kończę i pozdrawiam.

Mikołaj.

6:37 PM  

Prześlij komentarz

<< Home