oh yeah babe! :P
jednak szanowna komisja chciała, by anna s. zdała maturę... tematy pisemne były spoko:)
i tak oto, drogie dzieci możecie pocałować misia w polonistyczną, maturalną...
a ja wracam do matmy. następne starcie- 14 maja.
i tak oto, drogie dzieci możecie pocałować misia w polonistyczną, maturalną...
a ja wracam do matmy. następne starcie- 14 maja.




2 Comments:
Mateusz P. podejrzany o napisanie wczoraj egzaminu maturalnego z jezyka poskiego uzywajac piora z czarnym dlugopisem zaprzeczyl, jakoby tematy byly spoko. Zaaprobowal jednak czesc notki, w ktorej Anna S. mowi o zdaniu powyzszego egzaminu. Twierdzi, ze z tym nie powinno byc problemu.
Podejrzany wraca do lozka chorowac. ;>
Hmmm...
Hmmmmmm...
Hmmmmmmmmm...
Eeeeekhm...
Eeeeeer, no więc, ten tego...
Cóż, trochę się zgodzę z Anką, a trochę z Mateuszem. Że zdam - raczej nie ma wątpliwości. A co do tematów: mogły być gorsze, fakt. Miałem sporo szczęścia, bo akurat "Przedwiośnie" i "Granica" należały do grona czterech (!) lektur, które raczyłem powtórzyć. Problem w tym, że w moich opracowaniach te wspaniałe (ekhm) powieści raczej nie podejmowały tematyki matki i jej relacji z dzieckiem, więc nie mogłem wykorzystać w wypracowaniu ciekawych wniosków (co z tego, że przygotowanych przez kogoś innego) i wielu mądrych słówek (serwilizm, arywista, narracja auktorialna/personalna etc.). Gdy po egzaminie spojrzałem do klucza odpowiedzi, po prostu się załamałem - pisałem moje wypracowanie według zupełnie innej koncepcji i doszedłem do, delikatnie mówiąc, nieco odmiennych wniosków od tych, które proponuje (aż narzuca się słowo "narzuca") CKE.
O takich drobnostkach jak brak czasu i papieru nawet nie wspominam.
Zupełnie inną kwestią jest test z czytania ze zrozumieniem. Nie wiem, co za ***** go układał(a), ale na pewno nie był to ktoś szczególnie mający na sercu dobro maturzystów. Wielu (a tak naprawdę - wszyscy), których zapytałem, co sądzą o teście, zgadzało się ze mną, że był niezrozumiały, zagmatwany, dziwny i wybitnie nieciekawy (wręcz upierdliwy). I nie mówię tu o samym tekście prof. Skargi, bo ten akurat był bardzo interesujący i klarowny, ale o pytaniach go dotyczących. I te "firmowe" odpowiedzi... Wzięli je chyba z kosmosu, innej możliwości nie widzę...
Ale się rozwiodłem. Jeszcze chwila, a osiągnę 250 słów i będziecie oceniać mój język i styl... Dlatego kończę i pozdrawiam.
Mikołaj.
Prześlij komentarz
<< Home